Alternatywny tekst
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saphira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saphira. Pokaż wszystkie posty

7 cze 2014

Organizacja - maybe ostatnia na jakiś czas

Mam nadzieje, że to już będzie ostatnia notka organizacyjna, przynajmniej na jakiś czas.
Mam dość ich pisania, bo nie dają żadnych efektów.
Przynajmniej mogę się wyżyć na klawiaturze.
I nie mam z kim pisać notek.
HELP.
Nie będę już grzeczną alphą.

*intrygujące powitanie*
Part One
Lista Obecności (nie)zakończyła się sukcesem, yey. Jestem (nie)zadowolona, że z 22 członków stada podpisało się 17 (przecież to ponad połowa, więc o co chodzi?). Wybaczcie mi moje dzisiejsze gderanie. Tak jak i obiecałam, po co się cackać z osobami, których po prostu "Nie Ma"?
Takim też sposobem pożegnaliśmy dzisiejszego dnia:
Yenalta
Tayschrenna
Shiraz
Avyam
Ta ostatnie osobistość zszokowała mnie najbardziej, ale cóż - mówi się trudno.
Zawsze macie prawo do powrotu, bo przecież to nie problem?
"Lepiej mieć mniej, a którym zależy, niż więcej, którzy mają to gdzieś."

Part Two - Wojenne Notki
Zamorduję kogoś, a jak nie kogoś, to przynajmniej siebie (ja dzisiaj będę warczeć, gomen nasai :C)
Wybrałam wśród komków spod poprzedniej notki, jeden naprawdę dobry (wszyscy wiedzą który)

Terrana Loverde
Dalej chciałam napisać o tych fazach: nie chodzi że są złe czy coś w tym stylu, tylko, że zauważyłam takie coś:
1. Faza jest ogólnie niewola u Sunev. I moim zdaniem tutaj zaczynają się schody. Bo ogólnie niewole są u ludzi a wtedy np. zabierają dobytki, niszczą tereny itg. Ale tu jest u ludzi. A po za tym niewola: u ludzi nie raz się zdarzało, ale trudno przenieść to na "wilczy", bo raczej takie rzeczy się nie zdarzają. Bo co mogą robić np. Wilczyce? Sprzątać w norach, czy opiekować się obcymi szczeniakami? A basiory? Najwyżej polować, ew. służyć za worek treningowy innym tzw."złym" wilkom. Nie mówię, że to źle, czy coś. Po prostu, np. gdybym ja chciała napisać notkę o niewoli nie miałabym pomysłu, bo nie wiedziałabym co się robi w "wilczej" niewoli. Z tego co pamiętam u wilków wygląda to tak, że jeżeli ktoś chce strącić alfę to stoi z nim do walki i kto wygra ten zostaje alfą, a przegrany zostaje rozszarpany przez resztę stada. Ale chyba nie ma podziałów: ten gorszy, bo wcześniej był z innego stada itg. ...Najwyżej ci inni mogą pomiatać nami, czyli np. wprowadzać jakieś bójki, na które nie możemy kontratakować, bo np. coś grozi innym SV, albo zostaną zmniejszone dla nas porcje żywnościowe. (Właśnie! oświeciło ją, przecież o tym można napisać notkę!). No ale... to chyba tylko tyle i na tym się kończy (płomyk oświecenia zgasł). I co dalej? Trzeba mieć poważny powód (czyt. coś nwm. drastycznego, co zdeterminowałoby SV do powstania) by doszło do buntu... Ja bym z chęcią napisała o tym, że wilki zaczynały by wspominać o tym jak było za panowaniu Venus. ;3
(Następne oświecenie) dołączając do jeszcze tej fazy: bo nagły przepływ weny mnie wziął: jest niewola, wszyscy chcą się uwolnić i pomścić Venus, ale jak to zrobić, skoro SS ma na każdego z członków SV oko? Nie ma stosownej okazji, a każda próba pokazania, że jest się nadal przeciwnym rządom Sunev mogą się zakończyć śmiercią. Po jakimś czasie, gdy się wydaje, że już nie ma nadziei i nie ma szans na zmianę, zaczynają się jakieś słuchy, że alfa SS planuje podboje na inne stada. I możliwe że SV będzie musiało brać udział, gdyż owe stado, na które Sunev ma "chrapkę" jest o wiele większe i trzeba połączyć SS z SV. To może być stosowny moment aby wzniecić powstanie i pomścić Venus.
(Wiem, znów mieszam i komplikuje wszystko...ale jeżeli ktoś coś z tego zrozumiał, co napisała powyżej może napisać co o tym sądzi? Oczywiście jest to tylko pomysł, nie musi być zrealizowany, ja tylko dała pomysł, jak można zrobić bunt).

Razem z Rimą (jeśli mnie kocha, to napisze ze mną, ale mnie kocha, więc napiszę XD) raczej nabazgramy notkę z wpadnięciem w niewolę, ale właśnie pozostaję póki co pytanie: JAK?
Terra wyżej dała wspaniały opis całości i na pewno wam wenę. Wilki no błagam, piszcie jakieś notki, bo inaczej SV nie ma bladego sensu.
Niektórzy odchodzą, inni przychodzą, ale czas już zakończyć tą wojnę! Macie na talerzu podaną wenę na opowiadania o niewoli u Sunev, więc czemu NIC NIE MA?!

To na tyle na dzisiaj, nie mam weny na więcej pisania, schola dzisiaj i inne bzdety, eh. Dopracowane zostaną niedługo WSZYSTKIE podstrony i inne. Proszę zwracać na to uwagę.

A nie! Zapomniałam.
Part Trzeci - Rada Stada
 Postanowiłam dodać do RS tylko cztery osoby. Venus, Sashe, siebie i Rimę.
Venus - bo to alpha.
Sasha - udziela się mocno, mimo wszystko.
Ja - bo alpha too.
Rima - aktywna/wierzy w powstanie SV.

Part Czwarty - szablon
Uzyskaliśmy szablonik od Jill z ZS. Mam nadzieje, że się podoba - mi bardzo.
Czekam na opinię.

19 maj 2014

Taka tam organizacja

O nie!
Nadchodzi!
Zbliża się!
Jezus Maria!
Jest coraz bliżej!
Zaraz nas dopadnie
To
.
.
.
.
.
.
.
.
NOTKA ORGANIZACYJNA
A więc tym oto sposobem i słowem dzień dobry witam wszystkich członków stada Stipant Veritatis.
Wow Saphira z tej strony Wow Wow weszła na SV Wow Wow
Tak, weszłam to prawda, po długaśnej przerwie spowodowanej paroma rzeczami, ale wróciłam.
Chyba zacznijmy od krótkich wyjaśnień w sprawie mojej osoby? Nie wiem co z innymi, ale w końcu jestem/byłam/nie mam co do tego pojęcia w tym momencie alphą naszego stada i to ode mnie powinny iść najszczersze przeprosiny.
Powodów było kilka. Początkowo pożarłam się jak każdy widział z Kacy z tego chciałam pokazać jej, że jestem z naszą watahą i robiłam wszystko, by nie upadła. Potem egzaminy nadeszły, przyszła nauka, nawet napisałam swoją nieobecność. A cóż że się stało jeszcze później? Bezwen? Nie. Lenistwo? Jak najbardziej.
Ekhem, zapomniałaś o jednej ważnej rzeczy *szepta ktoś z przodu*
Ano tak. Jak pewnie niektórzy wiedzą powstał w styczniu mój i mojego ukochanego Tadashi'ego blog grupowy o nazwie Obóz Chowańców. Początkowo nie wkładałam w niego serca tyle ile powinnam, później się to zmieniło i pozostało do teraz, trwając dalej. Nie widziałam po prostu szansy dla SV po tym jak nikt się o nie oprócz mnie i paru wyjątków nie starał. Przyznaje, że chciałam odejść kompletnie, rzucić to wszystko za przeproszeniem w pizdu i zająć się OCH. Dlaczego tego nie zrobiłam? W tym miejscu chce bardzo podziękować mojej przyjaciółce Nerze/Rimie, która trzasnęła mnie pierdyliardostronową książką i narąbała do łba wszystkiego co najważniejsze.
Kocham Cię pierdółko za to. ♥
Ale koniec tego rozczulania się. Dowiedziałam się od paru osób, że nie ogarnia się naszej kochanej fabuły. Powiem szczerze, ja też jej nie ogarniam, ale trzeba coś z tym zrobić, nie?

Part One - Lista Obecności
Przydałaby się, prawda? Dlatego też zostanie przeze mnie tutaj zorganizowana. Każdy ma obowiązek podpisać się pod nią. Tym razem chce powiedzieć tylko tyle, że za długo Ci co mają nieobecności je mają, dlatego nie będą one brane pod uwagę. KAŻDY ma się podpisać, nie ma, że ma admina i zmienia sobie kolorek. Ja chce widzieć KOMENTARZE.
Venus
Sasha
Terra/Santino
Fire/Oruko/Ash
Vitani
Nera
Allex
Kacy
Emma
Shae
Natheleene
Saphira
Yenalt
Tayschrenn
Conall
Xytherian
Aeneas
Shiraz
Avyam
Daralulach
Morgana

Zielone - podpisany
Czerwone - niepodpisany
Do  07.06.2014.
Olewasz LO? Tam są drzwi. → W skrócie, nie podpisanie grozi wywaleniem.
Part Two - Wojna
Tak. Pewnie każdy wie, trwa i trwa ta głupia wojna, która jak teraz patrzę była najgorszym pomysłem EVER. Ja bym rzuciła to wszystko za przeproszeniem w pizdu i zaczęła pisać normalnie, jakby tego nie było. Ale przecież tak nie można, prawda?
Nie wiem jak to będzie dalej w jej sprawie. Ja też mam wenę na wszystkie notki, tylko nie na wojnę. Ale znając mnie to zaraz będę mieć. Potrzebuję jednak waszej pomocy i nawet mam pewien pomysł w sprawie rozruszania nas.
Na moim blogu (OCH) wszyscy piszą notki ze sobą, tak zwane grupowce, czy to w parach, trójkach, czwórkach i dzięki temu notki wychodzą ciekawsze, wenę ma każdy, mieszają swoje pomysły.
Proponuję, żeby tak też zrobiono. (NERA NAPISZESZ ZE MNĄ?!)
Cóż, krótki opis tego co się dzieje teraz:
Walczymy jak zawsze w Dark Roses Garden, przeciwnicy to stado Stipant Sveare z alphą Sunev. Z tego co pisała kiedyś Venus:

FAZA 1 - Niewola u Sunev
Po jakimś czasie wilkom się to znudzi i będą chciały się wydostać spod ramion niesprawiedliwości; albo żeby się wyrwać, albo żeby pomścić alfę (aww, to by było takie urocze!).
FAZA 2 - Bunt
Czyli bawimy się w powstańców. Wilczki knują sprytny plan ataku na Sunev, ale jest jeden, BARDZO zasadniczy problem: przeciwnicy nadal mają przewagę liczebną, i to rażącą, a przywódczyni SS nie widać - postanowił grzać dupsko z dala od potyczki. Jednak wola walki "naszych" wilków jest tak duża, żę stopniowo zaczynają pokonywać wroga. Wtedy zjawia się Sunev. Niedobrze...
FAZA 3 - Próba pokonania Sunev
ZONG. Nie da się. Niech to szlag, wszyscy zginiemy, bo ona jest zbyt potężna, nuu! D: *Pełna dramaturgia, światło latarki na pysku, w tle słychać dramatyczną muzyczkę, na nocnym niebie błyskają pioruny, grzmi*
FAZA 4 -MEGA niespodzianka! <3
A więc moja notka, która teoretycznie powinna Was położyć na kolana. Ale tego jeszcze nie wiem, więęęęc... W każdym razie, pozostawiam Wam dowolność (tssa, jasne, a ograniczanie do faz to co? -.-). To tyle w pierwszej sprawie. c:
Nie wiem co to za mega niespodzianka, chętnie byśmy się tego dowiedzieli, bo te "plany", które nie są wkładane w życie są bez sensu. W tym momencie liczę na waszą wyobraźnie.
Part Three - komentarze
Tak, niech każdy się wyrazi w sprawie tego co napisałam wyżej, a oprócz tego, jeśli naprawdę nic nie wiecie o wojnie, to proszę o napisanie komentarza, a ja dodam go do notki i odpowiem.

4 maj 2014

Haha, tylko jedno pytanie.

Ta, rewolucja by się przydała nie? Szkoda, że nie wiem od czego zacząć.
Tak, Saphira żyję, przeżyła dzięki Scythe, jedni się cieszą, inni ubolewają, ba dum.
Więc do rzeczy, krótko i na temat, ale zanim to.. A nie, jednak mam do was tylko jedno pytanie.

CZY KTOŚ TU JEST WIERNY SV I CHCE, ŻEBY PRZETRWAŁO?!


Komentarz pod notką, amen, dziękuje za uwagę, to tyle na dzisiaj.
Jak zobaczę z 5 osób, to myślę, że napiszę organizacyjną.
~Odrodzona Saphira.
JEST 12 KOMKÓW OMG O_O *Saphira tak bardzo zszokowana, organizacyjna w trakcie.*

"Odrodzona, by dokończyć swe dzięło zniszczenia."

Ashes to Ashes. Dust to Dust
(c)Okami Kodokuna
//Imię:// 
Jak Cię zwą demonie, coś martwą była, a teraz ożyłaś, powstałaś z martwych, by ponownie wzniecić iskrę w sercach przyjaciół? Saphira, tym oto imieniem mnie ochrzczono i tak pozostało.
//Nazwisko:// 
Czyżbyś była z rodu tego nadal? Mimo tego iż zginęłaś? Oczywiście. Trancy, ród liczący kilka setek lat i nadal trwający, niczym wiatr.
//Wiek i data urodzin://
Czyż po zmartwychwstaniu, lata liczysz od początku? Nie. Niedługo zapieczętują się aż trzy, a ten dzień nadejdzie 5 czerwca.
//Płeć:// 
Masz wątpliwości do tego iż jestem samicą, mój drogi?
//Rasa://
Kimże więc jesteś? Niegdyś szlachetna z rasy Lunaris Morte, a teraz? Nie wilk, lecz demon ze mnie.
A jeśli chcecie jeszcze mnie zobaczyć, spójrzcie w gwiazdy,
albowiem jestem pomiędzy nimi - strzegę i obserwuję was.
(c) wolf250
//Partner://
Umarłam, zmartwychwstałam, a nadal nikogo nie ma przy mym boku.
//Potomstwo://
Brak partnera, brak dzieci.
//Hierarchia://
Cóż, nie pozbędą się mnie tak łatwo z stanowiska aktualnej Alphy, nie ma bata, chyba, że mnie wykopią, wybaczcie kochani. Plus do tego oczywiście Mentor Assasynów, alchemik, wojownik oraz mag śmierci.
//Pochodzenie://
A skąd może pochodzić ożywiony wilk demon? Z piekła, oczywiście.
//Rodzina://
Byli to niegdyś wilk i wilczyca światła Selene i Araksjel, teraz moją matką jest śmierć, a ojcem sam szatan.
//Historia://
Sunev mnie zabiła, a mój demon Scythe uratowała. To co było przed tym, nie ma zbytniego znaczenia, prócz czasów w których byłam alphą w Stipant Veritatis, nadal chce obejmować to stanowisko. Gdy się ocknęłam, była przy mnie Sasha i płakała, czyli jednak znaczyłam coś dla innych. Nie zdają sobie oni jednak sprawy, jak wiele znaczą dla mnie. Mam zamiar przywrócić z powrotem nasze kochane stado.
Serce zawieszone na łańcuchu,
przez demona skażone.

//Charakter://
Cóż, życie nauczyło mnie, by wierzyć i mieć wiarę w swoich towarzyszy, by podnosić ich na duchu w chwilach zwątpienia. Jestem miła, przyjazna, to pewne i nie nieśmiała jak kiedyś. Teraz stanowcza, poważna, choć nie raz potrafię się powygłupiać. Jako przywódca staram się wszystko robić rozważnie i słuchać innych, jak i swojego serca. W czasie, gdy ktoś ginie, płaczę z rozpaczy, bo przecież to boli, prawda? No i często w samotności, gdy nie mogę sobie z czymś poradzić, ale zawsze, ale to zawsze podnoszę łeb wysoko, by przeciwstawiać się życiu.
//Wygląd:// 
Przez moje zmartwychwstanie, zmienił się także mój wygląd. Kolor mej sierści podchodzi pod czerń, choć nie całkiem tak jest, po prostu jestem ciemnoszara. Me oczy również się zmieniły, choć w połowie. Prawe jest koloru fioletu, a lewe dziwne, powiem wam. Białko przyjęło kolor głębokiej czerni, a tęczówka została szkarłatna. Moje ciało zwiększyło się trochę, ale nieznacznie. Skrzydła pozostały nadal takie same - pierzaste niczym u anioła zła. Podczas używania mocy, na moim ciele pojawiają się krwiste znaki i wyglądam wtedy jak mój dawny demon - Scythe.
Widzisz diabła? Mam nadzieje. Znajdę Cię i zabiję.
//Moce://
Posiadam moce śmierci, krótko mówiąc, to mnie na pewno zmieniło. Równie dobrze mogę się chować w cieniu, znikać innym z oczu, a także przyzywać duszę zmarłych, to taki dodatek. Pozostała mi oczywiście Furia - stan w którym morduję wszystkich nie patrząc, czy to przyjaciel, czy wróg.
//Ciekawostki://
~Boi się nadal burz.
~Jest zboczona i to meeega, bój się.
~Uwielbia robić szablony.
~Nienawidzi ludzi pustych.
//Kontakt://
Email: saphira.wolf.blood@gmail.com
Gg: 41287880



Wróciłam. Przeżyłam. Bójcie się.
(c)Hioshiru

Ohayo Again.

Ashes to ashes, dust to dust.

 W tej notce zmieniam pisanie z pierwszej osoby na trzecią.
A i jeśli wam się nie chce, przeczytajcie tylko końcówkę.

Coś dla totalnego rozwalenia emocji. 
~*~*~
Krew spływająca po czaszce, brzuchu, szyi, po wszystkim, wylewając się litrami z ciała, a serce jeszcze jakby pragnęło nadal je tłoczyć, biło, nie dając ukojenia w śmierci. Dlaczego właśnie tak? Powiedzmy, że była nieostrożna, co skończyło się tragedią, zniszczeniem. Jak do tego doszło, zapytacie? A więc wam odpowiem. Zaczęło się w trakcie walki.
Ciemno szara wadera o fioletowych oczach wpadła pomiędzy dwa zmagające się z sobą wilki, nawet nie patrząc jakie one są. Po zapachu wyczuła, który jest wrogiem i bez słowa rzuciła się na niego, przegryzając mu gardło i odbierając szansę na oddech. Posoka spływała po jej pysku, niczym woda, a ona wpatrywała się wrogo w drżącego w agonii samca. Spojrzała w bok, mrużąc oczy. Nie szukała jakiś zwykłych wojowników, nie oni ją interesowali. Chciała znaleźć jedną waderę na której zdecydowanie chciała się zemścić.
Sunev.
Ona była odpowiedzialna za to wszystko, za tą śmierć, która wędrowała pomiędzy nami wszystkim, zabierając po kolei każdego, kogo tylko napotkała. Oblizała wargi z krwi i warknęła, gdy dojrzała w końcu swój cel. Stała z uśmiechem z boku, nie ingerując w walkę.
- Jesteś moja. - parsknęła szara i po chwili gnała w stronę wilczycy, sadząc długie susy.
Ta dojrzała ją szybko, lecz zamiast przyjąć cios, umknęła w las. Zmrużyła ślepia, tego nie przewidziała, ale się nie zatrzymała, wręcz przyśpieszyła. Wpadła pomiędzy zarośla i zwinnie wymijając drzewa, goniła alphe wrogiej watahy. Słyszała jej śmiech, których drażnił uszy i pobudzał wściekłość do granic możliwości, a nawet poza nie. Ujrzała ją. Stała na pustej polance, z dala od walczących, samotnie i wpatrywała się w księżyc. Szara zwolniła i weszła na łąkę powolnym teraz, niemal skradającym się krokiem. Sunev przeniosła na nią wzrok.
- Znowu ty? - zapytała, przekrzywiając łeb w bok. - Interesujące jak bardzo chętnie porywasz się na śmierć za to durne stado i za martwą już teraz Venus.
Ta zareagowała na to sykiem i najeżyła się.
- Po pierwsze, to nie jest durne stado. To teraz moja wataha, którą będę bronić do końca, aż do mojej śmierci, a teraz mam zamiar zakończyć Twój marny żywot.
Wyciągnęła pazury i obnażyła kły wpatrując się przenikliwie w wroga. Ta zaśmiała się ironicznie słysząc to.
- Zabić chcesz mnie? Oj, moja droga, musisz się wiele nauczyć o życiu, najlepiej po życiu. - przyjęła postawę do walki obserwując alphę Stipant Veritatis.
- A więc dobrze. Zakończmy to tu i teraz.
Po nie mniej niż sekundzie, oby dwie wadery rzuciły się na siebie. Kły Sunev zacisnęły się na jej przedniej łapie, boleśnie, niemal łamiąc kość. Zaskomliła, ale nie była dłużna. Jej pazury przejechały po całej długości jej czoła, przez oko, aż do policzka, jednak ta nie puszczała jej łapy. Wyrwała się, ledwo, ale przez to, wroga wilczyca rozerwała jej spory kawał ciała na niej. Szara skoczyła do góry, przewracając Sunev, przyszpiliła ją do ziemi i właśnie miała zamiar przegryźć jej gardło, gdy ta zrzuciła ją z siebie boleśnie i wgryzła jej się w kark. Fioletowo oka wrzasnęła głośno i wyswobodziła się spod niej szybko. Dyszała.
- Widzisz, szczeniaku? - zaświergotała wroga alpha. - Nie wygrasz tej bitwy, jesteś ranna bardziej niż ja, nie masz już siły. - zaśmiała się zimno. - Pozwól mi odebrać Ci życie.
Może miała rację? Ale mimo wszystko, szara nie miała zamiaru się poddawać.
I to był jej ostatni błąd.
Zaszarżowała na Sunev chcąc skoczyć i przegryźć jej tętnice, jednak nie zdążyła. Łapa czarnej wadery uderzyła ją w pysk z niesamowitą siłą, pozostawiając ogromne szramy na niej i wywracając ją.
Ba-dum.
Ba-dum.
Ba-dum.
Nie minęła sekunda, gdy poczuła przewiercający ból w gardle. Czarna trzymała wbite pazury w jej klatkę piersiową, a kły w szyję i zaciskała je coraz mocniej. Dławiła się krwią wpływającą jej do wewnątrz pyska, przez co nie mogła złapać oddechu. Starała się ją za wszelką cenę zepchnąć z siebie, uratować swoje życie. Nie dała rady. Poczuła jeszcze większy ból, a potem jakby..ulgę?
Jej pysk opadł na bok. Ostatnie, łapczywe branie oddechów, wypluwając litry posoki wypływającej z wielu otworów w ciele.
- Hryaaa.. Hryyyaaa..
- Widzisz? - uśmiechnęła się Sunev. - Przegrałaś, wilczyco.
Nie chciała umierać, nie chciała ze względu na watahę. Jak oni sobie poradzą? Potrzebują przywódcy! Bez Venus to nie to samo, ale skoro i ona zginie, to kto się tym zajmie?
Wroga samica odeszła bez słowa więcej, zostawiając umierającą samą. Z jej przegryzionego gardła wypływała coraz to gęstsza krew, a serce rozpaczliwie próbowało ją tłoczyć dalej, nie dając ukojenia w śmierci. Całe jej życie przelatywało jej przed oczami, Ci wszyscy, których znała, których nie ukrywajmy - kochała. Przymknęła ślepia. I teraz to wszystko miało się zakończyć. Zanim jednak kompletnie straciła przytomność, ujrzała Scythe, leżącą tuż obok niej i trzymającą łeb na łapach.
- Byłaś wspaniałym nosicielem. - wyszeptał demon do niej. - Ale nie dam Ci tak łatwo umrzeć, cholero jedna.
Gdy już myślała, że to koniec, poczuła ucisk, coś wdzierało się w jej duszę, głęboko i dogłębnie. Zawyła głośno, a jej oczy pokryła ciemność..
A jeśli chcecie jeszcze mnie zobaczyć, spójrzcie w gwiazdy,
albowiem jestem pomiędzy nimi - strzegę i obserwuję was.
~*~*~
Wybaczcie, kochani.
Tak łatwo jednak się mnie nie pozbędziecie C; Dzięki Neru.

26 kwi 2014

Falling Inside the Black

Ta, jak poinformowałam was w poprzedniej notce, pomoc SPS dla nas się skończyła, choć nawet powiem szczerze się nie zaczęła. A więc tak. Wracając do wojny, ktoś musi zacząć, żeby dać wam wenę, a że jestem taka zawsze mająca wenę, nie koniecznie chęci (xD), to zacznę. Od czego właściwie? Ano przytaczając słowa Venus:
Więc wojnę przegramy (żeby było tak... dramatycznie), ale Litościwa i Dobroduszna Sunev postanowi nas oszczędzić, robiąc z wilczków tanią siłę roboczą - tutaj ubiegam się do Waszej wyobraźni, bo ja ni w ząb nie mam pomysłu.
FAZA 1 - Niewola u Sunev
Po jakimś czasie wilkom się to znudzi i będą chciały się wydostać spod ramion niesprawiedliwości; albo żeby się wyrwać, albo żeby pomścić alfę (aww, to by było takie urocze!).
A więc rozpoczynamy.
~*♥*~
Uchyliłam powieki, lecz od razu je zamknęłam. Przeklęte słońce, pomyślałam i odwróciłam się zadem do oślepiającej kuli. Machnęłam leniwie ogonem, zgarniając kurz z podłogi i dopiero wtedy otworzyłam oczy. Przywitał mnie miły pół cień i widok śpiących w jaskini członków stada, choć teraz - tak bardzo nielicznych. Podniosłam łeb w górę i przekrzywiłam go, poruszając dziwnie uszami. Westchnęłam i uniosłam się, otrzepując sierść z drobinek szarego nalotu. Wtedy ujrzałam, że nie tylko ja jestem rannym ptaszkiem, no nie licząc oczywiście Vitani i Stantina, którzy pełnili nocną wartę przy "więźniu" z wrogiego stada Stipant Sveare. Ogniste Fire siedziała nieruchomo przy wejściu do groty i wpatrywała się w niebo. Zauważyłam w niej pewną zmianę, której nie było jeszcze niedawno. Zmrużyłam oczy i wolno do niej podeszłam, sadzając zad tuż obok. Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, biała zadała mi pytanie:
- Czy to już koniec?
Poczułam dreszcz zimna przechodzący przez cały mój kręgosłup i przeniosłam wzrok w to samo miejsce w które patrzyła wadera. Nie wiedziałam co jej na to odpowiedzieć, sama nie wierzyłam w zwycięstwo. Przymknęłam ślepia.
- Nie, Fire, to nie koniec. - odparłam poważnym, lecz smutnym głosem. - Jeśli każdy z nas choć odrobinę wierzysz i dopóki w nas serca nie staną, dopóty będziemy trwać, nie możemy się przecież poddać. 
Słysząc to, biała się uśmiechnęła, przenosząc na mnie swój wzrok i trącając nosem w bok.
- Masz rację. - odezwała się ponownie. - Pocieszyłaś mnie.
Wtem z lasu wybiegła wściekła Sasha. Nawet nie zauważyłam jej zniknięcia, muszę sobie kupić okulary.
- Co się stało? - spytała Fire.
Zdenerwowana wadera zatrzymała się z wślizgiem przed nami. Jej oczy ciskały błyskawicę do wrogiego osobnika w środku groty. Potem dopiero przeniosła go na nas.
- To on zabił Freth! - wrzasnęła i bez żadnych zahamowań rzuciła się na samca.
Santino szybko skoczył, przyjmując na siebie jej cios i przytrzymując ją przy ziemi. Ta szarpała się, skowycząc i warcząc na niego.
Conall wpatrywał się w nią z szokiem i czymś innym, czego nie mogłam rozpoznać. Wtedy jednak, stała się kolejna rzecz, która zdecydowała o naszych przyszłych losach. Zza skraju lasu wyszła.. ranna Nera. Fire ją od razu zauważyła.
- Nera! - pobiegła do niej pędem.
Co jest grane?! Przez moją głowę zaczęło przebiegać zbyt wiele myśli. Wszyscy od razu się przebudzili. Wilk w środku uśmiechnął się szeroko.
- No nareszcie. - zaśmiał się mrocznie.
Spojrzałam na niego. To był podstęp. Zmrużyłam oczy i odbiłam się od ziemi, rzucając na niego, lecz wtem on.. po prostu zniknął.
Wiedziałam co to oznacza. To czego się obawiałam, stało się rzeczywistością.
Wojna została rozpoczęta na nowo.

23 kwi 2014

Przeprosiny ponownie

Cóż, widziałam ostatnio, że Freth dodała nieprzyjemną notkę, nie przeczytałam jej całej, lecz fragment, który mi się wyświetlił na bloggerze, bo notki już nie ma.
Wiem, że zawiodłam wszystkich, ale ostatnimi czasy, proszę zrozumieć, mam pewne problemy rodzinne/szkolne, do tego wszystkiego egzaminy, a niżej pisałam, że jestem nieobecna do po egzaminach.
Poza tym prowadzę pewien test (Terra wie o co chodzi), więc póki co możecie tylko czekać.
Pewnie teraz posypią się najeżdżające komentarze, ale gdzie byli wszyscy, gdy SV upadało? Proszę jeśli to kogoś zadowoli, zejdę ze stanowiska Alphy, a nawet odejdę, ale tylko wtedy, jeśli to pomoże blogowi.
Sasha chce, żebyś wrzuciła nowy szablon na bloga, jest przecudny
Jeśli nic się nie posypię w moim życiu prywatnym bardziej to wrócę po egzaminach, a i chce powiedzieć, że pomoc SPS się skończyła, zerwałam to z nimi, wybaczcie - musiałam.
Także możemy teraz wcielać w życie swoje plany/zamiary.
Dziękuje za uwagę i jeszcze raz przepraszam.
Szablon wykonany przez Jill