26 sie 2014

Nowa Era

Okej, Witam czytelników. Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze zagląda ;3
Jak widzicie SV umarło. Przepraszam, że to tak nazwę, ale taka prawda. Nikt nie pisze, bo i jak? Skoro była słaba organizacja, a wielka przygoda okazała się wielką klapą. A teraz przełknijmy jakoś te prawdę i postanówmy jak działać i co zdziałać. Nie wystarczy mówić, trzeba też coś robić, co nie?
No więc razem z Nathe, która mimo, że odeszła z bloga, chciała nadal coś dopomóc i zrobić, aby choć trochę wspólnych wspomnień mogło żyć razem w przyszłości, wpadłyśmy na pomysł, by stworzyć Nową Erę SV. Co prawda, byłoby parę zmian, ale najbardziej zależy nam, by jak najwięcej osób, doszło do tego bloga. Tego, jak sami widzicie, nie damy rady już pociągnąć. Przegraliśmy w wojnie, którą sami stworzyliśmy. Trzeba jednak pamiętać, że świat idzie na przód i należy jakoś się ogarnąć i również iść do przodu. Nowa Era SV byłaby trochę inna, jednak to po to, aby było więcej weny i więcej pomysłów, oraz mniej ograniczeń, dla pisarza. Chociażby umiejętności, które nie muszą koniecznie dzielić się na żywioły. Jak już dało się zauważyć, część osób w swoim KP miało przemianę w człowieka. Człowiekiem, zapewne większości osobom, łatwiej pisać, prawda? No więc, wymyśliłyśmy z Nathe, oraz z Amiką i Saph, które również trochę przyczyniły się do tego projektu, aby stworzyć w Nowej Erze SV postać, która byłaby człowiekiem i zdobyła zdolność przemieniania się w wilka. Tak, jednym słowem wilkołak ;3 . No, ale aby nie było, przecież stare dzieje SV nie mogą, ot tak sobie zniknąć, co nie? W końcu mimo wszystko to jest na podstawie starych wydarzeń. Razem z Nathe, napisałyśmy wstępną fabułę. Co o niej myślicie?

Legendy mówią o wilczej watasze, która nosiła nazwę Stipant Veritatis...

...owej watasze przewodziła Venus - czarna wilczyca, która zaskarbiła sobie miłość wielu wilków i zjednoczyła ich pod swoimi łaskawymi rządami. Ale stworzyła coś dużo więcej, niż watahę. Stworzyła rodzinę.

Venus miała jednak siostrę, której na imię było Sunev. Jej serce czarne było i wypełnione zazdrością, a pod władzą miała własną watahę - Stipant Sveare. Któregoś dnia wojna między nimi rozgorzała, a członkowie watah polegli w walce, lub wymarli w ciągu paru lat. Ślad po nich po prostu zaginął. Dobro walczyło ze złem, które każdego dnia narastało na sile. Lata mijały, a wspomnienia po Stipant Veritatis zacierały się, jak nietrwały ślad odbity na ziemi. Tereny niegdyś potężnego stada z czasem odżyły po ciężkiej potyczce pomiędzy siostrami, ale przez lata pozostały opustoszałe. Były echem przeszłości - legenda głosi, że w głębokich lasach słychać śmiech niegdysiejszych członków watahy, ich wrzaski, kiedy umierali.

***
W przeciągu lat, ludzka populacja zaczęła się rozrastać. Na niegdyś wilczych terenach zaczęło powstawać miasteczko Wolffiens, a także rezerwat przyrody Wolfes, który przyciągał turystów. Wilków w tutejszym lesie nie ma już od lat, mimo to, niektórzy sądzą, że słyszą wycie w czasie pełni. Czyżby to ich dawne dusze jednoczyły się w księżycowe noce? Tutejsza starszyzna, która pochodzi z pokolenia indian, zna legendę SV, którą opowiedział im tajemniczy szaman. Zachowywane w tajemnicy skrawki przeszłości mówią o zjednoczeniu wilczej i ludzkiej duszy, która przerodzi się w jedność, rozpoczynając tym nową erę.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Tak więc, taka fabuła istniałaby na nowym blogu. Mam nadzieję, że wam się podoba. Jest tajemnicza, oraz posiada historię SV. Historię, która może żyć w Nowej Erze, o ile dacie jej szansę. Na pewno wiele osób, chciałoby, by SV powstało w końcu na cztery łapy, otrzepało się z tych wszystkich wydarzeń i ruszyło dalej.  Wiem, że wilkołaki, a wilki to co innego, jednak macie tu całkiem spore pole do popisu. Chociażby: amnezja po przemianie lub zatracone człowiecze zmysły, dały wam poczucie, że jesteście i byliście wilkami od samego początku. A może uciekliście z domu, by żyć jako wilk, a nie człowiekiem? Można także ewentualnie, jak ktoś już naprawdę nie chce być wilkołakiem, aby był wilkiem lub lisem ;) No i zamieszkał w rezerwacie ;)
 Dajcie temu pomysłowi szansę. Sądzę, że nie będziecie żałować. 

16 sie 2014

Arayiva Akane Graent


by xXNamaste



Arayiva Akane Graent
f


| 3 lata | wadera | 
| assassyn | 07.01 | Grænt Úlfur Hekly |
| wolna | brak potomstwa |
| Ashas |




Charakter
Czujna i spostrzegawcza. Cechy, które najbardziej ją wyróżniają. Zawsze roztacza wokoło siebie aurę tajemniczości. Nieufna dla obcych, bardzo ostrożnie podchodzi do wszelkich nowych znajomości. Lecz raz zdobyte zaufanie Arayivy owocuje wieloletnią przyjaźnią.  Zazwyczaj trzyma się z boku. Woli obserwować świat badając jego mechanizm niż w niego ingerować. Przynajmniej oficjalnie. Pod osłoną nocy zamienia się w cichego mordercę, który szybko i bez świadków wywiąże się praktycznie z każdego zlecenia. 
Spokojna, ale stanowcza. Potrafi bronić siebie i swoich bliskich. Wie, kiedy odrzucić maskę niewadzącej nikomu wilczycy i nawet pośród świadków pokazać swoją mroczną naturę. Lecz zawsze przyznaje, iż najlepiej czuje się wśród swoich przyjaciół.
Inteligentna. Potrafi stwarzać pozory, grać emocjami.  Wie, że w środku niej siedzi cichy oprawca, który delektuje się każdym poderżniętym gardłem.  Wraz z rozwoje jej umysłowych zdolności dokonała wielu strasznych rzeczy, które sprawiły, iż jej serce jest coraz bardziej z kamienia.
Nie boi się śmierci. Rozumie ją, wie, jaką karę zadaje swoim ofiarą. Ze względu na swój zawód bardzo często z nią współpracuje, jest jej odwieczną towarzyszką. Nawet tuż po jej narodzinach towarzyszyły jej śmierć i cierpienie.



  f
This is the final deceiver
 This is the devil in me
 Expectation deeds in the making
 Will show no final relief
Epica - Serenade of self-destruction




Historia
Na świat przyszła mroźnego poranka, kiedy to ciemne chmury przysłoniły niebo. Były to wysokie, wulkaniczne wyziewy Hekli. Chodź gorąca magma i opary, wyłaniały się z ziemi niewzruszony, arktyczny wiatr jak każdego ranka przybył na Islandie pokrywając ją cieniutka, iskrzącą warstwą mrozu.
by amandy14
W wysokiej, ciemnej jaskini rudo-czerwona wilczyca wydała na świat czworo małych szczeniąt. Dwoje z nich o ciemnej sierści nie drgnęło, ani nie wydało przeraźliwego pisku, gdy zetknęły się z lodowatym okrucieństwem tego świata. Wielki, postawny wilczur z czarno-zieloną sierścią widząc martwych potomków wydobył z siebie zło wróżebny pomruk niezadowolenia. W nagłym napadzie szalu wziąwszy jedno z rodzeństwa, zaczął wyrywać mu członki. Wilcze było słabe i nie przeżyłoby kilku miesięcy. Jednakże w ciągu swojego kilkuminutowego życia zaznał więcej cierpienia, niżeli przez jego przyszłe, krótkie życie. Przerażona matka z wielkim bólem sięgnęła po ostatnie z jej maleństw. Położyła je miedzy przednie łapy i przykryła własnym ciałem. Wśród wybuchów wulkanu, szmeru potoków i podmuchów wiatru zdało się słyszeć pełne cierpienia piskliwe wołanie oraz skapywanie słonych łez na kamienie jaskini. Potężny wilczur odrzucił martwe ciało, które nie przypominało już młodego wilka. Zlizał skapywającą krew z umięśnionych łap i podszedł do swojej wybranki. Czerwona wilczyca widząc, że jej basior się zbliża jeszcze bardziej przytuliła maleństwo. Wilk odrzucił kolejne martwe ciała swoich dzieci i położył przy waderze przyciskając ja do ziemi. Wykończona wilczyca nie miała sił, aby go odepchnąć. Zależało jej na tym, aby jej mały wilczek przeżył. Wściekły wilczur spojrzał z góry na piękne, delikatnie połyskujące w świetle pokrytej lodem jaskini, czerwone futro wadery. Zdecydowanym ruchem złapał ją za kark i stanowczo odsunął jej smukły łeb. Przez czaszkę wadery przeszedł ostry ból, zaś z jej gardła wydobył się cichy jęk. Basior korzystając z okazji wysunął łeb między łapą a jej szyją i wyciągnął malca. Piskliwy płacz szczenięcia rozległ się echem po całej jaskini. Po chwili wilczek delikatnie został postawiony na łapach matki, ta zaś od razu go przytuliła. 
-Nie nakarmisz jej? - zimny głos basiora rozległ się tuż obok ucha wadery.
by Keprion
-Jak mam to zrobić skoro mnie przygniatasz? - odparła. Nie zważając na ból w karku szorstkim językiem zaczęła czyścić ciemnoczerwone futerko młodej wilczycy. Czarny wilk zszedł z partnerki, która od razu położyła sie na prawym boku. Młode wilcze z pomocą rodziców dotarło do piersi matki i łapczywie zaczęło pić mleko.
-Piękna... Tak samo jak ty - basior szepnął do ucha wilczycy.
- A tamto wilcze nie było piękne?
- Tamto nie przeżyłoby kilku miesięcy.
- Ale nie musiałem go tortu...
-Ciiiiii - wilk polizał mokre od łez futro pod złotym okiem wadery. - Spij, zajmę się wami.
Wilczyca z jękiem bólu odwróciła łeb i zetknęła na partnera. Basior spojrzał w jej ślepia niczym płynne złoto i zaczął czule czyścić jej futro.
Wilczyca powoli się odprężyła. Podkurczyła tylne łapy i długi ogon, aby młodej waderze nie doskwierał chłód, chodź jej samej było zimno. Wydała z siebie cichy odgłos niezadowolenia, po czym złożyła łeb na łapach i zasnęła. Potężny, czarny wilk przesunął się bliżej, aby ogrzać wilczyce. Już miał wracać do przerwanej czynności mycia futra, gdy kątem lodowo- niebieskiego oka dostrzegł ruch. Spojrzał w stronę martwego buka u wylotu jaskini. Na jednej z bladych gałęzi siedział czarny kruk z piórami jak aksamit. Zakrakał dwa razy w stronę wilków, po czym wzbił się w powietrze odlatując do krain za lodowymi wodami Morza Północnego.



Rasa
Należy do rasy Zielonych Wilków Hekli. Jest to nie zbyt liczna rasa wilków na Islandii, lecz jest największa ze wszystkich gatunków wilków na wyspie. Największa pod względem wielkości oraz inteligencji. Są jak lwy wśród wszystkich kotów. Ich cechą charakterystyczna jest zielone magia, którą się posługują. Przejawia się ona w różnych ich zdolnościach. A także w ich wyglądzie (np. zielone pręgi, zielone oczy). Jest to ich znak rozpoznawczy. Wilki te posiadają Najwyższą Radę, która składa się z najstarszych i
by xXNamaste
najmądrzejszych osobników. Swoją siedzibę ma ona w jaskini Hekli, która znajduje się niedaleko wulkanu. Wilki czystej krwi są przywódcami watahy na terenie zamieszkiwanym przez ich rasę.
Na Islandii istnieje ok. 10 takich watach, a ich terytoria obejmują tylko część wyspy- zazwyczaj są to góry i stare lasy z rzekami. Przywódca/przywódczyni watahy zazwyczaj ma swoją rodzinę, której członkowie też pełnią najważniejsze funkcje w watasze. Alpha zostaje basior/ wadera, który jest czystej krwi, jest najsilniejszy fizycznie, umysłowo oraz magicznie, a także bardzo dobrze zna tereny, na których żyje. 
Zielone Wilki Hekli tworzą swoistą społeczność, jedną z niewielu na samotnej Islandii. Inną społeczność tworzą Kruki Popiołów, które utrzymują bardzo dobre kontakty z wilkami, a czasem stają się ich towarzyszami.



f
Ever would we dance
 With the reaper
 Seething in a monstrous cage
 Ideas meant to placate
 When meeting your disaster
 Are only for a desperate fool
Epica - Serenade of self-destruction



Wygląd
by paradoxmachine
Czerwone futro z ciemnymi pręgami na grzbiecie to najbardziej charakterystyczna rzecz w jej wyglądzie. Jest dość smukłą waderą z niezbyt długimi łapami, ale za to zwinną i cichą. Posiada strasznie długi ogon zakończony długimi czarno-zielonymi włosami.  Łeb ma smukły, trójkątny ze szpiczastymi uszami jak u szakala. Futro na grzbiecie i łapach jest ciemnobordowe, zaś na głowie czarno-zielone. Większą część roku futro jest dość długie, szczególnie na karku i ogonie. Oczy ma koloru morskiej zieleni. Bardzo jaskrawe i przenikliwe.






Transformacja
Opanowała niemal do perfekcji transformację w istotę dwunożną. Ma 1,70 m wzrostu, smukłą sylwetkę i lekko szpiczaste uszy. Jej cechą główną są włosy do połowy pleców. Mają taki sam kolor jak jej wilcza sierść. Są czerwone i przechodzą kolejno w bordowy, ciemnobordowy i czarny z pasemkami w kolorze morskiej zieleni.
Spogląda na świat tymi samymi tęczówkami. Lodowaty, morski kolor z jaskrawo zieloną obwódką wokół źrenicy. Cerę ma bardzo jasną, którą kontrastuje z jej włosami.



by ValentinaKallias



f
Indoctrinated minds so very often

 Contain sick thoughts

 And commit most of the evil they preach against
Epica - Cry for the Moon




Umiejętności
Posługuje się mia umysłu, w której przejawia się zielona magia.
by xXNamaste
Potrafi  porozumiewać się telepatycznie. Umie kontrolować umysły, tworzyć sny i je przesyłać innym, a także wdzierać się do niektórych umysłów i je penetrować w poszukiwaniu informacji. Jednakże najlepiej wychodzi to jej na osobach uległych, ze słaba siłą woli oraz na zwierzętach.  
Potrafi stworzyć zieloną mgłę oraz ogień, a także przybrać taką postać. Zazwyczaj wygląda wtedy jak widmowy wilk.




by xXNamaste



Towarzysz
by Aeternum-Art
Posiada towarzysza. Poznała go dość dawno, to było jeszcze na Islandii, gdy sobie dorastała przy mrocznej i wybuchowej naturze Hekli. Rodzice często powtarzali, że kruki to bardzo inteligentne istoty. Niektóre z nich wykształciły cechę, jaką jest mowa. A jeszcze inne potrafiły się zaprzyjaźnić z innymi istotami.
Arayiva często widziała jak samotny kruk, albo chmara kruków przecinała niebo swoimi czarnymi skrzydłami. Zaintrygował ja szczególnie jeden, który jak później się dowiedziała, urodził się na martwym drzewie u wylotu jej rodzinnej jaskini. Kruk był wielki, bo potrafił mówić. Arayiva lubiła go obserwować jak poluje, lata. Wkrótce potem, gdy już sama zaczęła poznawać zimny świat, kruk do niej zagadnął i tak rozpoczęła się ich dość długa przyjaźń. Sam kruk nie mówił zbyt często, jak to robią inne istoty. Lubił swoją dzika naturę i starał się, aby pozostała w nim jak najdłużej. Ptak posiadał również zdolność zamiany w widmo. Zielonego kruka widmo niczym zielona mgła. Kruk ten miał na imię Ashas.

by lonelywolf2

Lubi:
- przechadzać się po górach
- surowe oblicza natury
- Islandie
- starszą siostrę
- bawić się umysłami
- jagody
- wulkany i inne wybuchające cosie


Nie lubi:
- deszczu
- w przeciwieństwie do swojego ojca całego futra brudnego z krwi ofiary
- niektórych zachowań swojego ojca
- jak ciągle coś ja atakuje, bo ja nie lubi
- uciekać przed końcem świata
- popisywania się
-jak nie wiem, co mam dalej napisać &)


f

You created yourself
 Where I am all, you'll never be
 You’re deceiving me
 Now I am forcing you to see
 … this
Epica - Death Of A Dream




W pigułce
Urodziła się na Islandii w dniu wybuchu Hekli. Można by rzec, że odwiedziła charakter po tym wulkanie. Spokojna, ale raz na jakiś czas po prostu wybucha. Spogląda na świat swoimi lodowatymi oczami
by xXNamaste
w kolorze morskiej zieleni. Cała czerwono-czarna, gdzieniegdzie z zielonymi pasemkami. Zwinna i cicha zwykle nie wadzi nikomu. Lubi obserwować świat oraz przechadzać się po dzikich ostępach, głownie górach. Jest rasy Zielonych Wilków Hekli.
Wyszkolona w zabijaniu oraz torturowaniu odwiedziła to po ojcu, lecz ma też drugą naturę, bardziej spokojną, od matki, którą zwykle przybiera przy nieznajomych niczym maskę. Ma niewielu przyjaciół, ale jest im wierna i oddana. Kocha swój rodzinny kraj oraz rodzinę. Lecz, na co dzień nie wyraża za wiele uczuć. Jest skryta. Rzadko zabija dla zemsty. Głownie na zlecenie, bądź w wirze walki. Bardziej lubi bawić się swoimi wrogami jak kukiełkami, dzięki swojemu talentowi do kontrolowania umysłów.  Jest pięknym jabłkiem z zepsutym środkiem – jak mówi wielu. Posiada swojego wiernego towarzysza – Kruka Popiołów, również z Islandii, któremu na imię Ashas.


Kontakt
GG: 482598
Gmail: niewiem1209@gmail.com
Chętna na wszelkie wątki.


by Shegoran
f

Cieszę się, że mogłam dołączyć &) 

18 cze 2014

Rodziny się nie zostawia.. Jej się pomaga..

~*~ 
Imię: Nadano jej proste imię. Cztery literki złączone ze sobą tworząc spójną całość. Emma. Tyle ci powie o imieniu swoim.
~*~ 
Nazwisko: Nazwisko już mniej proste od imienia. Dwa człony. Jeden liter trzy, drugi cztery posiada. Van Alen brzmi całościowo. 
 ~*~ 
Przezwiska: Tych miała dość sporo. Od dogryzań rodzeństwa, po tych co jej miłe ksywy nadawali. Do dziś zachowało się jedno. Brzmi ono Emu, jak zwykli nazywać ją niektórzy w watasze(Nera w szczególności).
~*~ 
Wiek: Gdy zjawiła się w watasze lat miała 2. Do dziś rok minął od jej przybycia. Ma 3 lata życia za sobą.. 
~*~ 
Płeć: Rozpoznaj po imieniu jakiej płci jest przedstawicielką. Samica to raczej jasne. 
 ~*~ 
Moc: Kiedyś panowała nad żywiołami powietrza i wody. Do dziś nie wie jakim cudem ten pierwszy żywioł tak jej bliski zanikł. Została woda. Doskonale włada, tą mocą i za nic, by jej nie zmieniła. Starczy jej, że nie włada już powietrzem, które wielbiła.. 
~*~ 
Wygląd: Wiele się zmieniło w jej wyglądzie. Futro niegdyś żółto-białe teraz zobaczysz tylko w kolorze brązowym i jego odcieniach. Skrzydła, te które jej chlubą były kiedyś, zniknęły. Tak po prostu. Nie ma już dawnych czułek została gęsta grzywka. Jedno z jej oczu jest teraz złote, a drugie niebieskie. 
~*~ 
Stanowisko: W watasze pełni funkcję maga wody. Oprócz tego jest stróżem nocnym. Jej zdaniem jej najważniejszą funkcją jest bycie medykiem. Zna się, na tym doskonale. 
~*~ 
Charakter: Tu mało co się zmieniło. Dalej jest nieśmiałą i strachliwą wilczycą. Chociaż teraz jest też bardziej otwarta na innych. Dalej cechuje ją wrażliwość i życzliwość. Skromność i współczucie dalej od niej biją. Wobec każdego jest łagodna. Delikatna niczym kwiat. Jest miła i czasami dowcipna. Ale nie rzuca jakimiś starymi znanymi żartami. Zawsze jeśli już chce pożartować stara się sama wyszukać oryginalny dowcip własnego pomysłu. A, bo i jest pomysłowa. Cechuje ją upartość, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Łatwo jej coś w mówić, ponieważ jest łatwowierna. Od najmłodszych lat stara się nie kłamać, bowiem uczciwość i szczerość są dla niej ważnymi cechami. Zawsze chętna do pomocy, lojalna i posłuszna. Cierpliwa. W niektórych sytuacjach potrafi okazać swoją podstępność, spryt i rozsądek. Częściej niż kiedyś spotkasz ją energiczną i pełną życia. Ze znajomymi i przyjaciółmi zawsze chętnie porozmawia. Czasami nawet potrafi nawijać, aż za długo.
 ~*~ 
 Historia: Najmłodsza, najsłabsza z miotu wilczej rodziny prowadzącej koczowniczy tryb życia. Jedna z pośród 6 rodzeństwa. Ich kozioł ofiarny, obiekt, na którym można się wyżyć, bo i tak ci nic nie zrobi. Normalna osoba miałaby dość. Ale ona nie. Cierpliwie znosiła obelgi, dogryzki. Nawet to jak potrafili wpakować ją w kłopoty im wybaczała. Bo byli jej rodzeństwem.. Nawet ten najgorszy, który ledwo przeżyła. Wybaczyła. Gdy dorosła jej rodzeństwo opuściło rodziców, by rozpocząć własne życie. Ona też tak postąpiła. Znalazła Stipant Veritatis. Nowy dom. Nową rodzinę. Trafiła tu, gdy wojna trwała. Która dalej trwa. Ale dalej tu jest i pomaga przetrwać. Spędziła tu jak na razie wiele pięknych chwil i ma nadzieję, że będzie ich wiele więcej. Bo dla niej wszyscy tutaj są rodziną..I ona ich nie opuści, bo najbliższej rodziny się nie zostawia...
 ~*~ 
 Lubi: Co lubi.. Wielbi patrzeć w gwiazdy i odkrywać nowe ciała niebieskie. Lubuje ciemność i to co ta ze sobą niesie. W jej przypadku bezpieczeństwo i odwagę. Jest bardzo dobra w pływaniu i nurkowaniu. No, bo co może umieć wilk o tym żywiole. Uwielbia pomagać innym w potrzebie. 
 ~*~ 
Nie lubi: Nienawidzi walczyć. No w sumie to też nie zbyt umie. Jest przeciwniczką dokuczania i obrażania.
~*~
Partner/Powiązania: Dalej nie znalazła swej drugiej połówki, ale dalej dzielnie szuka. 
~*~ 
 Znaki szczególne: Odróżnić ją można dzięki wzorkom na futrze. Szczególnie wyróżniają ją dwa jasno-brązowe kółka na grzbiecie. Oprócz tego, zawsze ma na sobie niby ,plecak' na różne przedmioty i wisiorek.
~*~
Ciekawostki:
-Nie ma dnia, w którym kogokolwiek nie obdarzy nawet najdelikatniejszym uśmiechem.
-Swój mały ekwipunek nie zawsze ma przy sobie. Tylko wisiorek można zobaczyć na jej szyi w każdej chwili, dniu.
~~*~~
Takie tam drobne(czyt. nieco większe) odświeżenie.
KP będzie ulegać jeszcze większym lub mniejszym zmianom, bo jest zue(nie umiem robić ładnych)
Chętna na wszelkie wątki bądź powiązania ;)

12 cze 2014

I feel bad...

 Witaj drogi czytelniku,
chcę na początek obwieścić Ci, że opowiadanie jest napisane dla tych, którzy są cierpliwi i umieją wytrzymać do końca całe napięcie dzieła, o ile takowe dla Ciebie zaistnieje. 
Nie zalecam czytania końca przed poznaniem początku. 
Chyba, że chcesz doznać rozczarowania i nie poznać tego, co zamieściłam w tym tekście. 
Dziękuję za uwagę. 
Czytaj z uwagą, mój drogi, między wierszami może kryć się mroczny sekret.
***
'Życzę ci od­wa­gi, jaką ma słońce, które codzien­nie od no­wa wschodzi nad wszelką nędzą świata.Niektórzy po za­pad­nięciu zmro­ku już nie pot­ra­fią uwie­rzyć w słońce. Bra­kuje im tej od­ro­biny cier­pli­wości, aby docze­kać nad­chodzące­go po­ran­ka. Kiedy prze­bywasz w ciem­nościach, spójrz w górę. Tam cze­ka na ciebie słońce. Ono nie omi­ja ni­kogo. Ciebie też nie omi­nie, jeśli nie scho­wasz się w cień. Z każdym dob­rym człowiekiem, który za­mie­szku­je ziemię, wschodzi ja­kieś słońce.'
*
Pierwsza z letnich burz przeszła nad terenem stada pozostawiając świeże, rześkie powietrze i hektolitry wody spływające ze skarp wartkimi strumieniami. Wodospad ożył jeszcze głośniejszym hukiem. Wszelaka flora nabrała soczystej zieleni. Wszystko zdawało się być dobrze i nabierało nowego życia.
W jaskini ukrytej za ścianą spływającej wody. W mrocznej pieczarze, gdzie nie dochodziło światło słoneczne, a jedynie płomienie prowizorycznych pochodni, które w obecnym momencie były zgaszone, rozświetlały to pomieszczenie,  leżała zwinięta postura młodej kobiety. Gdyby nie spazmatyczne drgawki i urywany oddech potencjalny obserwator wziąłby ją za trupa. Krew spływała na podłogę po przedramionach, plamiła twarde skały. Z oczy płynęły łzy, samowolnie. Kobieta załkała lekko, poruszyła się. Nogami zaszurała po zimnej opoce, zdarła sobie skórę z kolan gdy upadła. Zachwiała się ciężko na ołowianych nogach, załkała ponownie. Kosmyki pozlepiały się ze sobą od krwi spływającej z rozciętej skóry głowy. Doczepione pióra zmieniły barwę.
- Teraz jesteś moja. - powiedziały jej usta, lecz to nie był jej głos. To nie była ona, w tym ciele.
Błękitne oczy zmętniały, stały się białe, a jedynie czarna tęczówka prześwitywała niczym zarys nieokreślonego kształtu w gęstej mgle. Postawiła jeden, chwiejny krok, a demon uwięziony w ciele szamanki uśmiechnął się jej ustami. Opatulona jedynie czarnym, miękkim materiałem niczym grecka bogini Afrodyta sięgnęła po długie zakrzywione ostrze. Przejrzała się w nim niczym w najlepszym zwierciadle i z lubością dotknęła swojego ciała.
- Piękna jesteś, córko
*
Las umilkł, zwierzęta czmychnęły w ukrycia wyczuwając nadchodzące niebezpieczeństwo. Jedynie oddalająca burza dawała o sobie znać zduszonym grzmotem niczym mruczenie wielkiego kota. Szelest zgniatanych liści i pękających gałęzi obwieszczał nadejście szamanki. Jej kroki były chwiejne, powolne, ale pewne i rytmiczne.  W wątłym blasku księżyca, który wyjrzał zza burzowych chmur błyszczało zakrzywione, długie ostrze miecza. To, co przyprawiło nagle szamankę/demona o dreszcze i nagły chichot biło gdzieś niedaleko. Biło szybko, rytmicznie.
Serce
Potrzebuje serca. Serca tego, kto był niedaleko niej. Serca czystego, brzydzącego się przemocy. Łagodnego i pełnego nadziei. Takie najprościej zmienić. Demon poruszył się w ciele Kacy jak kot układający się w wiklinowym koszu,  co  doprowadziło jej ciało do drżenia i gwałtownego zgięcia się jak przy ataku torsji.
Dusza szamanki zakwiliła bezgłośnie uwięziona w szponach czarnego demona.
Jej nogi poruszyły się. Ręce nie szukały już oparcia w pniach drzewa. Coraz lepiej jej szło w opanowaniu tego ciała. Utrzymanie w dłoni rękojeści ostrza nie stanowiło już problemu. Terali liczył się jeden
CEL
Serce szamanki załomotało wściekle przepełnione uczuciem porażki i beznadziei, gdy między chaszczami ukazał się lampion przewieszony na ogonie Sashy.
Błagam, nie. Szepnęła jej dusza, której demon zdawał się nie słyszeć. Pogrążony był w swoich krwawych myślach o poderżnięciu gardła i wyrwaniu serca tej młodziutkiej wilczycy.
Zdawał się cały drżeć z podniecenia. Wiercił się niespokojnie niczym dziki kundel wyczuwający apokalipsę.
Wadera spała spokojnie, nie zdawała sobie sprawy z nadchodzącego niebezpieczeństwa jakim była obecnie Kacy. Ostrze błysnęło uniesione do góry, zawisło nad ciałem młodzianki niczym topór kata nad skazańcem.
Uszy Sashy zadrgały jednak w momencie, gdy demon szykował się do wbicia ostrza między żebra. Zbudziła się raptownie i jej oczy spoczęły na posturze Kacy. Oczy pełne strachu, zaskoczenia i niezrozumienia.
Sparaliżowana strachem nawet nie pomyślała o ucieczce. Niebieskie oczy Kacy przepełniły się łzami, gdy demon wykrzywił jej usta w uśmiechu.
Jej dusza krzyczała nie, a ciałem targnął przeciągły dreszcz, gdy demon gwałtownie opuścił rękę z ostrzem i dźgnął ze sprawnością chirurga pod żebra.
Przepraszam, Sasha.
Dusza płakała, gdy ciało opanowane przez matkę Kacy wpatrywało się w oczy wilczycy. W oczy, z których uchodziło życie. Zdążyła wykrztusić dlacz.. i jej ciało zesztywniało. Głowa opadła na bok, to już był koniec żywota młodej wilczycy magii życia. Ostrze bez wysiłku przecięło brzuch. Blada dłoń, drżąca, wbiła się w ciepłe wnętrze. Minęło wątrobę, płuca. W końcu natrafiło na zastygłe serce. Zacisnęła palce na nim i wyrwała z głośnym mlaśnięciem. Czerwień zakwitła po łokieć, gdy niebieskie, łzawiące oczy wpatrywały się w czerwone serce. Czyste, nieskalane.
- Koniec Twojej historii. Czas, bym to ja przejęła to, co mi odebrałaś. - powiedział skwaszony głos z gardła kobiety.
Przysunęła dłoń do ust, wciągnęła woń krwi. Rdzawo-miedziany. Język musnął mięsisty organ. Wibrował magią i czystością. Wyszczerzyła zęby w uśmiechu i wbiła kły w miękki narząd.
*
- Sasha! - krzyk uciekł z jej gardła. Oczy łzawiły, ciało drżało spazmatycznie. Oddech urywał się z jej otwartych ust. Leżała na nagiej posadzce. Drżała z zimna i przeżyć z wciąż niewybudzonego snu. Nie wiedziała co zaliczyć do urojeń jej mózgu, a co do rzeczywistości. Uniosła dłonie do oczu. Były czyste, trochę pobrudzone od skały, na którą spadła z łóżka. Podniosła się do siadu, uspokajając urywany oddech i wibrujące serce w piersi. Przełknęła ślinę. Nie czuła rdzawego posmaku krwi i łykowatego smaku serca. To tylko sen. Jeden jebany koszmar. Uspokajała się w myślach. Jednakże to nie przynosiło jej ulgi. Wstała na chwiejnych nogach i wyjrzała z groty przez pnącza. Niebo wciąż zasnute było szponami nocy. Dopiero za kilka godzin miało wzejść słońce. Zamknęła oczy i nabrała w płuca rześkiego, wieczornego powietrza, a potem zapaliła papierosa nabitego ziołami z posmakiem mięty.
- To tylko sen. - powiedziała w pustkę jaskini, którą zamieszkiwała.
Nie zdawała sobie jednak sprawy, że w czeluściach jej groty czai się zło. W ciemnym kącie błysnęły dwoje czerwonych ślepi, niczym rubiny, która po chwili zgasły jak płomienie świec i rozbrzmiał wibrujący chichot, którego Kacy nie dosłyszała.
***
Dziękuję tym, którzy przeczytali całość do końca i mam nadzieję, że moje opowiadanie trochę was zaskoczyło, bo nie tego się spodziewaliście, wiem.
Przepraszam również za to, że tak długo na nie czekaliście, ale nie miała  kiedy go skończyć. Cieszmy się jednak tym, że zdołałam je w ogóle opublikować.
Jeszcze raz dziękuję.

7 cze 2014

Córeczka mamusi




Isleen | 3 miesięce | samica | Lód i Woda 


Moce:
Posiada dwie moce: Lodu i Wody, lecz ta pierwsza jest dużo mocniejsza i dominuje nad wodną mocą. 

Historia:
Jej Historia jest krótka i nie za ciekawa, jeszcze dość krótko stąpa po tym świecie.Urodziła się wczesną wiosną, jeszcze śnieg do końca nie stopniał. Była najdrobniejsza z miotu. Matka porzuciła ją niedługo po narodzinach, na krze, spływającej po rzece. Jakimś cudem przeżyła, może nieświadomie wykorzystała energię lodu i wody. Udało jej się dobić do brzegu, gdzie w końcu znalazła ją Morgana. Pomogła jej przeżyć i razem trawiły na tereny stada.

Stanowisko: 
Jest jeszcze chyba za mała na jakiekolwiek Stanowisko, lecz w przyszłości chciałaby zostać magiem i egzorcystą smokiem, tak jak jej przybrana matka.  

Charakter:
Bardzo przywiązała się do Morgany, wilczyca jest jej autorytetem. Stara się być taka jak ona, ale często jej to komicznie nie wychodzi. Bywa waleczna i uparta, nie tak łatwo się poddaje, a jak już się o coś uprze, nic jej od tego nie odwiedzie. Jako szczeniak jest trochę niezdarna, ale za to niezwykle ciekawska i dociekliwa. Czasem bywa trochę nieśmiała w stosunku do nieznanych jej osobników. 



Wygląd:
Jest drobnym szczeniaczkiem, o szarej puchatej sierści i hipnotyzująco niebieskich oczach. Posiada bardzo długi ogon, na którego końcu znajdują się małe niebieskie, świecące kuleczki, tak samo jak przy dłuższej sierści koło szyji.

Organizacja - maybe ostatnia na jakiś czas

Mam nadzieje, że to już będzie ostatnia notka organizacyjna, przynajmniej na jakiś czas.
Mam dość ich pisania, bo nie dają żadnych efektów.
Przynajmniej mogę się wyżyć na klawiaturze.
I nie mam z kim pisać notek.
HELP.
Nie będę już grzeczną alphą.

*intrygujące powitanie*
Part One
Lista Obecności (nie)zakończyła się sukcesem, yey. Jestem (nie)zadowolona, że z 22 członków stada podpisało się 17 (przecież to ponad połowa, więc o co chodzi?). Wybaczcie mi moje dzisiejsze gderanie. Tak jak i obiecałam, po co się cackać z osobami, których po prostu "Nie Ma"?
Takim też sposobem pożegnaliśmy dzisiejszego dnia:
Yenalta
Tayschrenna
Shiraz
Avyam
Ta ostatnie osobistość zszokowała mnie najbardziej, ale cóż - mówi się trudno.
Zawsze macie prawo do powrotu, bo przecież to nie problem?
"Lepiej mieć mniej, a którym zależy, niż więcej, którzy mają to gdzieś."

Part Two - Wojenne Notki
Zamorduję kogoś, a jak nie kogoś, to przynajmniej siebie (ja dzisiaj będę warczeć, gomen nasai :C)
Wybrałam wśród komków spod poprzedniej notki, jeden naprawdę dobry (wszyscy wiedzą który)

Terrana Loverde
Dalej chciałam napisać o tych fazach: nie chodzi że są złe czy coś w tym stylu, tylko, że zauważyłam takie coś:
1. Faza jest ogólnie niewola u Sunev. I moim zdaniem tutaj zaczynają się schody. Bo ogólnie niewole są u ludzi a wtedy np. zabierają dobytki, niszczą tereny itg. Ale tu jest u ludzi. A po za tym niewola: u ludzi nie raz się zdarzało, ale trudno przenieść to na "wilczy", bo raczej takie rzeczy się nie zdarzają. Bo co mogą robić np. Wilczyce? Sprzątać w norach, czy opiekować się obcymi szczeniakami? A basiory? Najwyżej polować, ew. służyć za worek treningowy innym tzw."złym" wilkom. Nie mówię, że to źle, czy coś. Po prostu, np. gdybym ja chciała napisać notkę o niewoli nie miałabym pomysłu, bo nie wiedziałabym co się robi w "wilczej" niewoli. Z tego co pamiętam u wilków wygląda to tak, że jeżeli ktoś chce strącić alfę to stoi z nim do walki i kto wygra ten zostaje alfą, a przegrany zostaje rozszarpany przez resztę stada. Ale chyba nie ma podziałów: ten gorszy, bo wcześniej był z innego stada itg. ...Najwyżej ci inni mogą pomiatać nami, czyli np. wprowadzać jakieś bójki, na które nie możemy kontratakować, bo np. coś grozi innym SV, albo zostaną zmniejszone dla nas porcje żywnościowe. (Właśnie! oświeciło ją, przecież o tym można napisać notkę!). No ale... to chyba tylko tyle i na tym się kończy (płomyk oświecenia zgasł). I co dalej? Trzeba mieć poważny powód (czyt. coś nwm. drastycznego, co zdeterminowałoby SV do powstania) by doszło do buntu... Ja bym z chęcią napisała o tym, że wilki zaczynały by wspominać o tym jak było za panowaniu Venus. ;3
(Następne oświecenie) dołączając do jeszcze tej fazy: bo nagły przepływ weny mnie wziął: jest niewola, wszyscy chcą się uwolnić i pomścić Venus, ale jak to zrobić, skoro SS ma na każdego z członków SV oko? Nie ma stosownej okazji, a każda próba pokazania, że jest się nadal przeciwnym rządom Sunev mogą się zakończyć śmiercią. Po jakimś czasie, gdy się wydaje, że już nie ma nadziei i nie ma szans na zmianę, zaczynają się jakieś słuchy, że alfa SS planuje podboje na inne stada. I możliwe że SV będzie musiało brać udział, gdyż owe stado, na które Sunev ma "chrapkę" jest o wiele większe i trzeba połączyć SS z SV. To może być stosowny moment aby wzniecić powstanie i pomścić Venus.
(Wiem, znów mieszam i komplikuje wszystko...ale jeżeli ktoś coś z tego zrozumiał, co napisała powyżej może napisać co o tym sądzi? Oczywiście jest to tylko pomysł, nie musi być zrealizowany, ja tylko dała pomysł, jak można zrobić bunt).

Razem z Rimą (jeśli mnie kocha, to napisze ze mną, ale mnie kocha, więc napiszę XD) raczej nabazgramy notkę z wpadnięciem w niewolę, ale właśnie pozostaję póki co pytanie: JAK?
Terra wyżej dała wspaniały opis całości i na pewno wam wenę. Wilki no błagam, piszcie jakieś notki, bo inaczej SV nie ma bladego sensu.
Niektórzy odchodzą, inni przychodzą, ale czas już zakończyć tą wojnę! Macie na talerzu podaną wenę na opowiadania o niewoli u Sunev, więc czemu NIC NIE MA?!

To na tyle na dzisiaj, nie mam weny na więcej pisania, schola dzisiaj i inne bzdety, eh. Dopracowane zostaną niedługo WSZYSTKIE podstrony i inne. Proszę zwracać na to uwagę.

A nie! Zapomniałam.
Part Trzeci - Rada Stada
 Postanowiłam dodać do RS tylko cztery osoby. Venus, Sashe, siebie i Rimę.
Venus - bo to alpha.
Sasha - udziela się mocno, mimo wszystko.
Ja - bo alpha too.
Rima - aktywna/wierzy w powstanie SV.

Part Czwarty - szablon
Uzyskaliśmy szablonik od Jill z ZS. Mam nadzieje, że się podoba - mi bardzo.
Czekam na opinię.

Urodzinki Saph ^^

Jak tradycja tutaj nakazuje-życzenia dajemy dzień po urodzinach! :D

Życzenia są czymś bardzo ważnym
- szczególnie w dniu urodzin.
Tak więc życzę ci tyle spokoju,
ile tylko potrzebujesz,
tyle szaleństwa,
aby życie nie wydawało się nudne,*
tyle szczęścia,
abyś nie oszalała z nadmiaru,
miłości ponad wszystko,**
byś nigdy nie zaznała goryczy,***
nie czuła się samotna pośród ludzi, ****
miała zawsze serce kochające przy sobie
i jasne dni przed sobą
oraz dużo zdrowia i spełnienia najskrytszych marzeń. ****

 Dopiski od Cioci/Teściowej Terci:
* Oczywiście z umiarem, ja tego przypilnuję :D
** Ale i tak adoratorów pogonię 
**Lecz pamiętaj-C/T T wszystko widzi i słyszy!
***i  wilków,  przyjaciół, rodziny i bliskich
**** em...może jednak n i e wszystkich? x.x

Ale na życzeniach nie zaprzestaniemy, 
Oto prezenty od innych:

Torcik przepyszny jest tu od Nery:

Przepiękny obrazek zrobiony przez Fire:


Najróżniejsze obrazki od zmarłej Nathe:






  A Tutaj życzenia od naszej Vitani:
   "Bądź dalej taką zajebistą alfą i żeby wataha się odrodziła <3 "


A oto nagroda "Golf Wolfa" przyznawana wilkom o "złotych łapach", wytrwałych, aktywnych, którym zależy na SV. *Wadera podchodzi do Saphiry i wręcza jej owego złotego wilka*

Szablon wykonany przez Jill